poniedziałek, 5 maja 2014

Łacińska cywilizacja śmierci. Historia Maryi i Jezusa z Nazaretu

       Postać Marii jest obecna na kartach Nowego Testamentu od chwili Zwiastowania po Zesłanie Ducha Świętego. Według legend rodzicami Marii byli Joachim i Anna. Informacje dotyczące dzieciństwa Marii znane są tylko z przekazów pozabiblijnych. Gdy miała czternaście lat zgodnie z wolą najwyższego kapłana miała wrócić do rodziny, aby wyjść za mąż. Zgodnie z Ewangelią Mateusza, kiedy mąż uświadomił sobie, że spodziewa się ona dziecka, zamierzał ją oddalić, ponieważ wcześniej nie utrzymywał z nią kontaktów seksualnych. Chrześcijanie wierzą, że Maria była dziewicą i zaszła w ciążę w wyniku cudu bez udziału nasienia mężczyzny. Jest to tradycyjna rzymskokatolicka koncepcja teologiczna, zgodnie, z którą Maria poczęła, nie będąc skażona grzechem pierworodnym. Celem opisu dziewiczych narodzin jest wykazanie, że Jezus Chrystus jest istotą całkowicie czystą, stworzoną bez grzechu wyłącznie dzięki woli Boga Starego Testamentu JAHWE i dowiedzenie, że Jezus jest żydowskim Mesjaszem. Według Ewangelii Łukasza, Maria mieszkała w galilejskim Nazarecie razem z poślubionym jej mężem Józefem. Tam nastąpiło zwiastowanie i poczęcie z „Ducha Świętego”. Anioł Gabriel zwiastuje jej narodzenie syna: Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazywany Synem Najwyższego (Łk 1,31-32). Ewangelista Łukasz jednak wyraźnie sugeruje, że Jezus będzie tylko „nazywany Synem Najwyższego”. Od tej chwili według Nowego Testamentu, Maryja całkowicie poświęca się jego wychowaniu, choć wiadomo, że Maria po urodzeniu Jezusa wydała na świat jeszcze kilkoro dzieci, w tym czterech synów (Jakuba, Józefa, Szymona i Judę) oraz dwie córki (lub więcej) (por. Mt 13,55). Według tradycji ich ojcem był cieśla Józef. Czyż nie jest On (Jezus) synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czyż nie żyją wszystkie u nas (Mt 13,55). Biblia nic nie mówi o przynależności Marii do któregokolwiek pokolenia Izraela. Tradycję pochodzenia Marii z pokolenia Judy przekazują po raz pierwszy, biskup Ignacy Antiocheński (ur. ok. 30 – zm. ok. 107 roku w Rzymie), oraz starochrześcijański pisarz Justyn Męczennik (ur. ok. 100 – zm. ok. 165). Ostatnie lata życia na ziemi według najbardziej wiarygodnej tradycji Maria spędziła razem z Janem w Efezie, gdzie zmarła 12 lat po śmierci Jezusa.


       Ewangelia według św. Jana jest zdecydowanie odmienna od pozostałych trzech (Marka, Mateusza, Łukasza), że względu na opisane przez autora fakty. Jan w swojej Ewangelii przytacza wiele fascynujących opowieści, jakie nie pojawiają się w żadnej z pozostałych. Jezus nie jest w niej postrzegany jako namaszczony Mesjasz, przywódca ludu Izraela, lecz jako istota ludzka, twardo stąpająca po ziemi. Jana w Ewangelii nie tyle interesuje stworzenie wyczerpującej biografii Jezusa, ile umotywowanie tezy, że Jezus jest człowiekiem, którego narodziny i śmierć stanowią część szerszego planu powziętego przez Boga JAHWE względem wybranej ludzkości w przyszłości. Wydarzenia, do jakich doszło w Jerozolimie w wyniku działalności Jezusa z Nazaretu doprowadziły w dalszych wiekach do powstania zjawiska socjologicznego, które wiąże się z gwałtownymi zmianami społecznymi i wzajemnym podporządkowaniem w zbiorowościach, które łączą (są przejawem więzi – komunikacją pomiędzy jednostkami w populacji) bądź dzielą ludzi. Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on zapłonął (Łk 12,29). Gdy wytwarza się struktura społeczna jej członkowie zaczynają wspólnie realizować istotne dla wszystkich cele, wówczas zbiorowość staje się grupą społeczną. W grupie społecznej możemy obserwować interakcję, charakteryzującą się trwałą strukturą i względnie jednolitym systemem norm i wartości, które zachodzą między członkami współdziałającymi ze sobą na zasadzie odrębności od innych, głównie w celu zaspokajania własnych potrzeb materialnych. Jedną z ważniejszych zmiennych określających grupę społeczną jest jej spójność, która określa grupę jako zintegrowaną część o wysokim stopniu konformizmu jednostek wobec norm i celów grupowych. Rozwój społeczeństwa chrześcijańskiego jest zjawiskiem historycznym, który charakteryzuje się określonym poziomem kultury, stopniem opanowania środowiska naturalnego i nagromadzeniem instytucji społecznych i religijnych. Stanowi najwyższy stopień organizacji społeczeństwa, w skład, którego wchodzą pierwotne narody, państwa oraz inne zbiorowości. Cywilizacja łacińska jest to „metoda życia zbiorowego”, na którą pracowało wiele pokoleń; w przypadku łacinników pozycja rodziny jest zdecydowanie wyższa od pozycji rodu (członków rodu łączy kult przodków). Cywilizacja łacińska kształtowała się w okresie średniowiecza, a najważniejszym czynnikiem ją tworzącym był Kościół katolicki.

         Nowy Testament został oryginalnie spisany w języku greckim i przyczynił się do powstania cywilizacji bizantyjskiej. Niespokojny grecki umysł nigdy nie rozwiązał do końca wciąż powracającego problemu związanego z podwójną naturą Chrystusa - jako człowieka i boga zarazem. Paradoksem jest, że osiem pierwszych soborów obradowało po grecku i w tym języku ustalono dogmatykę chrześcijańską. Kontrastuje to z faktem, że językiem urzędowym Zachodu (od VI wieku) była wyłącznie łacina. Cywilizacja łacińska oznacza cywilizację ukształtowaną w Europie Zachodniej, z której nastąpiła ekspansja na Wschód. Wschód w sensie duchowości mógł być już w XIV wieku wchłonięty przez ówczesny Zachód, gdyby na Wschodzie, wobec nowych prądów filozoficznych zachodnich, nie oparła się myśl teologiczna, że to Bóg Starego Testamentu jest źródłem rozumu moralnego człowieka. To, co było do zaakceptowania dla szerokich rzesz wiernych na Wschodzie, to dla „myślących” przedstawicieli duchowieństwa i zakonników na Zachodzie pozostawało kwestią budzącą kontrowersje, z którą niełatwo było się pogodzić. Zachód był i jest nieporównywalnie bardziej „twórczy” od Wschodu, co powoduje rozwój ludzkiej myśli, aby dotrzeć do prawdy. Historia świadczy o tym, że ludzie zbyt często działają wbrew wszelkiej logice i wbrew rozumowi. Tak rozumiany Wschód często przeciwstawiał się Zachodowi, będąc odmianą tej cywilizacji. Ostateczny podział Kościoła wschodu i zachodu utrwalił się wraz z upadkiem Bizancjum w 1453 roku, kiedy Konstantynopol został zdobyty przez Turków. Za spadkobiercę tradycji Bizancjum uznano Wielkie Księstwo Moskiewskie, które określono mianem Trzeciego Rzymu, ustanawiając swój własny patriarchat, oparty na idei drugiego przeniesienia imperium. Carowie Rosji przejęli rolę opiekunów i protektorów prawosławia. Dziś Europa oddycha dwoma płucami, które mają wpływ na takie same postrzeganie świata i rzeczywistość nadprzyrodzoną.

        Upadek Konstantynopola i cesarstwa bizantyjskiego umożliwił powstanie europejsko – azjatyckiego Imperium Osmańskiego, bezpośrednio zagrażającego chrześcijańskiemu Zachodowi. Nastąpiło wtedy przeniesienie dziedzictwa antycznego przez greckich uczonych do Italii, co dało impuls do rozwoju europejskiego humanizmu. W XV wiecznej Europie nowe poglądy na świat zyskiwały coraz więcej zwolenników, co wiązało się z rozwojem myśli racjonalistycznej i nasileniem się tendencji humanistycznych i laickich, przeciwstawiających się średniowiecznym poglądom na świat. Głównym ośrodkiem odrodzenia była Italia. Cywilizacja łacińska zaczęła być kształtowana w Europie Zachodniej, gdzie jest zwierzchność władzy politycznej nad duchową i niezależność polityki od moralności. Cywilizacja zachodnia wytworzyła pojęcia państwa, etyki i prawdy. Za przejaw tej cywilizacji uznaje się monumentalne obiekty sakralne, pismo, oraz rodzaj organizacji politycznej i religijnej. Nauka Kościoła w krajach katolickich zaczęła opierać na możnych tego świata, próbujących zachować swoje pozycje społeczne. Tym łatwiejsze było przyjęcie humanizmu greckiego, zważywszy na jego religijną i mistyczną orientację, jak również otaczający go neoplatonizm. Humanizm świecki w krajach katolickich Zachodu w miarę rozwoju stał się pustym optymizmem i prostoduszną naiwnością, przez odejście człowieka od podstawowych zasad moralnych.

       Nazwa „drzewo genealogiczne” wywodzi się od biblijnego określenia potomków Jessego z Księgi Izajasza. I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni (Iz 11,1). Przodkowie stanowią korzenie tego drzewa a potomkowie – gałęzie i listki. Potomek Jessego ma stać się znakiem dla narodów i sławne będzie miejsce jego działania. Podniesie znak dla pogan i zgromadzi wygnańców Izraela; pozbiera rozproszonych z Judy z czterech stron świata (Iz 11,12). Złe drzewo genealogiczne według Starego i Nowego Testamentu, jest częścią większego planu Boga JAHWE. Albo uznacie, że drzewo jest dobre, wtedy i jego owoc jest dobry, albo uznacie, że drzewo jest złe, bo z owocu poznaje się drzewo (Mat 12,33).Ten okrutny ewolucyjny etos, którego sens niechybnie zawiera się w modelu selekcji, a więc w walce o przetrwanie, w zwycięstwie silniejszego, nie jest zbyt pocieszający dla tych, którzy przegrają. Już siekiera do korzenia drzewa jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone (Łk 3,9). Według przedstawionej historii w Starym i Nowym Testamencie, tylko „wybrani” przez Boga JAHWE pozostaną żywi. Dąb pod Mamre symbolizuje początek drzewa życia (zob. Rdz 21,21-13), które jest źródłem przyszłego kosmicznego bytu. Pan swój naród obroni, litość okaże swym sługom. „I wszyscy wybrani z rodu Abrahama (od Izaaka) ujrzą zbawienie Boże” (por. Łk 3,4-6). Według Biblii zostanie ocalona tylko „Reszta” ze względu na przodków, bo dary łaski i wezwanie Boga JAHWE są nieodwołalne, dzięki sprawiedliwym, tak jak zostało powiedziane. Przyjdzie z Syjonu wybawiciel, odwróci nieprawości od Jakuba. I będzie Moje z nim przymierze, gdy zgładzę ich grzechy. Co prawdą – gdy chodzi o Ewangelię – są oni nieprzyjaciółmi (Boga) ze względu na wasze dobro; gdy jednak chodzi o wybranie, są oni – ze względu na przodków – przedmiotem miłości (Rz. 11,26-28). Prawo zrzeszania się ludzi pochodzi od Boga JAHWE, a nie od ludzi (papieży). Możliwość zniekształceń religijnych człowieka jest wielka, a poglądy silnych jednostek ludzkich tego samego gatunku wyrażają prądy panujące w jego epoce. Najważniejszą ideą jest to, że Bóg pragnie, by wszyscy ludzie byli zbawieni, przez co możemy wyciągnąć wniosek, że zbliżenie się do Boga dosięga wszystkich ludzi, należących do Kościoła katolickiego. Jednak Bóg JAHWE i przyszłe życie człowieka istnieją zawsze łącznie w powiązaniu, od zbliżenia na górze Horeb z Mojżeszem i jego ludem, to brzemię niesione jest od początku razem w małej wspólnocie religijnej. Dwom moim Świadkom dam władzę, a będą prorokować obleczeni w wory, przez 1260 dni. Oni są dwoma drzewami oliwnymi (dwoma rodami) i dwoma świecznikami, co stoją przed Panem ziemi (Ap 11,3-4). A gdy dopełnią swego świadectwa, Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży ich i zabije. A zwłoki ich (leżeć) będą na placu wielkiego miasta, które duchowo zwie się: Sodoma i Egipt, gdzie także ukrzyżowano ich Pana (Ap 11,7). Jaka odległość czasu dzieli nas od tych wydarzeń zapisanych w Apokalipsie, ukazanych z wyprzedzeniem przyszłości, której nie można zmienić ani zatrzymać ?  Bóg JAHWE w judaizmie nie jest odległym Stwórcą, który ograniczył się stworzenia świata i człowieka, po czym porzucił go jako Stwórca nieodpowiedzialny.

         Wydaje się, że Jan, który dołączył do grona wyznawców Jezusa posiadł sekretną wiedzę, którą przekazał mu Jezus. Sędziwy apostoł Jezusa, który napisał Ewangelię i trzy listy apostolskie, dożył aż do 98 roku w Efezie. Ewangelia Jana powstała w czasie, kiedy teologia Chrystusowa, dojrzała i przybrała kształt doktryny mającej wkrótce zatriumfować nad ideologią innych szkół chrześcijańskich. Kościół wczesnochrześcijański ustalał i interpretował pisma, które miały akceptować jego naukę. Zgodnie z tym poglądem wczesny Kościół uznawał pewną liczbę dzieł za unikalne dokumenty wiary, ponieważ wierzył, iż napisali je apostołowie, którzy gwarantują natchnienie Pisma św. Jan napisał swoją Ewangelię z pewnością dlatego, że te które powstawały, nie spełniały jego oczekiwań, a także pokazywały zbyt boski wymiar Jezusa. Wydaje się, że Jan był świadkiem śmierci Jezusa w czasie obchodów święta Pesach w Jerozolimie, kiedy Jezus został ukrzyżowany bądź powieszony. Jan w swojej Ewangelii polemizuje z błędną nauką heretyków, przestrzega, poucza i napomina wiernych w swoich pismach. Niedługo po Ewangelii został napisany 1 List Jana. Każdy, kto narodził się z Boga nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże, taki nie może grzeszyć, bo narodził się z Boga (1 List Jana 3,9). Każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już przebywa na świecie (1 J 4,2-3). Tematyka pierwszego listu jest bardzo podobna do czwartej Ewangelii i widać wyraźnie, że autorem obydwu pism jest ta sama osoba. Dzieło Jana stało się „duchową ewangelią” dla wyznawców Jezusa ukrzyżowanego (bądź powieszonego) i złożonego do grobu. Przykładem tej teorii, może być Ewangelia Marka, która powstała prawdopodobnie w Rzymie około 70 roku i pierwotnie kończyła się na wersie 16,18. W opowieści Marka główną rolę odgrywa śmierć Jezusa na krzyżu. Ukrzyżowanie jest centralnym wierzeniem chrześcijańskim, gdzie męka Jezusa na krzyżu ma najważniejszą wymowę. Wydaje się, że wizerunek Jezusa ukrzyżowanego stworzyli ewangeliści (synoptycy). Trzej pierwsi Ewangeliści bywają nazywani synoptykami, ze względu, że zestawienie porównawcze (synopsis) trzech pierwszych Ewangelii wykazuje wielką zgodność tak pod względem treści, jak też formy zewnętrznej. Przekonujące są też dowody, że późniejsi kopiści Ewangelii rozwiązali problem „zmartwychwstania” Jezusa dodając swoje zakończenie. Gdyby Jezus po swej śmierci nie zmartwychwstał Jerozolima pozostałaby dla Niego miejscem hańby i nikt nie chciałby zwolenników Jego nauki. Kogoż zatem miano by słuchać w Kościele, lub komu rozkazywać, przecież hierarchowie Kościoła uważają, że Chrystus nakazuje wyraźnie posłuszeństwo władzy kościelnej. Według rozporządzenia Chrystusa nie wszyscy członkowie Kościoła, mają posiadać równe prawo i równą władzę tak, że są przełożeni i podwładni. Na wiernych Chrystus nałożył obowiązek, aby pozostawionych przez Niego zwierzchników za takich uważali i we wszystkim byli im posłuszni. Cały Kościół przez to, dzieli się na dwie wielkie klasy: zwierzchników i podwładnych, czyli na Kościół nauczający i słuchający. W ten sposób utworzył Zbawiciel – Jezus Chrystus pierwsze zgromadzenie, które chciało przyjąć Jego naukę i podług niej żyć. Już wtedy powstawało wiele błędnych nauk, co do bóstwa Chrystusa.

       Czwarta Ewangelia zawiera wiele różnic z zestawieniu z Ewangeliami synoptycznymi. Okres publicznej działalności Jezusa obejmuje u Jana trzy Święta Paschy (J 2,13; 6,4; 11,55). Podczas gdy Synoptycy traktują pobieżnie pobyt Jezusa w Jerozolimie i jego działalność w tym mieście, to u Jana Jezus przebywa i naucza przede wszystkim w Jerozolimie. Jan w swojej Ewangelii nie postrzega Jezusa jako Mesjasza, przywódcę ludu Izraela. Według ewangelisty Sanhedryn oskarżył Jezusa o to, że był „fałszywym Mesjaszem” i heretykiem, który czynił cuda i chciał, żeby wszyscy uwierzyli w niego. Według Ewangelii Jana żydowscy słuchacze Jezusa uznali, że czynił się on równym Bogu JAHWE. Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga (J 10,33). Po wskrzeszeniu Łazarza członkowie Sanhedrynu zwołali posiedzenie i chcieli pozbyć się kogoś, kogo uznali za „cudotwórcę” i gwałciciela żydowskich praw religijnych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa (J 12,10). Jan w swojej Ewangelii przedstawia Jezusa, jako kogoś, kto czynił „czarodziejstwa” i sprowadzał naród izraelski na zła drogę. Faryzeusze zaś mówili jeden do drugiego: Widzicie, że nic nie zyskujecie? Patrz – świat poszedł za Nim (J 12,19).


             Ewangelia Jana precyzuje też, że Ostatnia Wieczerza w Wieczerniku odbyła się przed świętem Paschy (J 13,1). Jest to zdaniem chrześcijan miejsce ustanowienia sakramentu eucharystii, kiedy Jezus powiedział: Ja wiem, których wybrałem, lecz (potrzeba), aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę (J 13,17-19). Apostołowie wyszli z wieczernika i rozpoczęli działalność ewangelizacyjną. Chrześcijaństwo wkroczyło w świat ze świadomością powierzonego mu zadania. Od tego momentu w hostii chrześcijanie skupiają wszystkie swoje nadzieje, choć nie zdają sobie sprawę, że może to być dla nich pułapka. Źli ludzie zawsze próbują usprawiedliwić swoje złe postępowanie przez wymyślanie różnych sposobów pozbycia się grzechów, przez co myślą, że są lepsi. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić (J 9,31-33). (Stało się tak), aby się na nim objawiły sprawy Boże (J 9,3).

           Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych (J 12,1). Jezus przebywał w ukryciu w domu Łazarza z Piotrem , Janem, Jakubem i Łazarzem, który był prześladowany. Ortodoksyjni Żydzi chcieli zgładzić Jezusa i Łazarza za oszustwo wskrzeszenia go z martwych. Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych (J 12,9). Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. Jezus widząc zagrożenie, wezwał wszystkich innych Apostołów i uczniów i oznajmił, że jutrzejszy dzień jest dniem Jego wjazdu do Jerozolimy. Posłał pewną część starszych uczniów zwykłą drogą przed sobą do Jerozolimy, aby powiadomili, każdą napotkana osobę, o Jego wjeździe. Uczniowie wysłani przez Jezusa do Jerozolimy napotkali mnóstwo obcych, którzy jechali do miasta na święto Paschy. Między obcymi dość było takich, którzy słyszeli już o wskrzeszeniu Łazarza i bardzo pragnęli ujrzeć sprawcę tego cudu. Jezus sam opracował plan i porządek wjazdu do Jerozolimy. Według Nowego Testamentu Jezus wjechał do Jerozolimy na pięć dni przed Jego ukrzyżowaniem.

        Jezus, który żył w tych czasach, był jak się wydaje żydowskim rewolucjonistą, który próbował przejąć władzę w Jerozolimie, ale nie powiodło mu się i został stracony. Wywołanie buntu przeciw żydowskim elitom skupionym wokół Świątyni mogło być tylko i wyłącznie środkiem do tego celu. Wtedy obchodzono święto Pesach i prawdopodobnie nie przez przypadek, Jezus ze swoimi uczniami przybywa do Jerozolimy niedługo przed obchodami święta. Był to czas, gdy Żydzi z całego kraju pielgrzymowali do Jerozolimy i gromadzili się wokół Świątyni w czasie obchodów święta, by składać ofiary i ucztować – a także pić, co powodowało zwady. W trakcie obchodów święta, wydarzenia mogły wymknąć się spod kontroli. Żydowskie święta jednoczyły naród żydowski. Pesach był okresem, w którym było największe ryzyko wybuchu żydowskiej rebelii. Nie tylko ze względu na masowe zgromadzenie ludności, lecz również z uwagi na symboliczne znaczenia święta, upamiętnienia wyjścia Żydów z Egiptu pod przywództwem Mojżesza. Dla nas dzisiaj istotny jest fakt, że wyjście z Egiptu zostało powiązane ze świętowaniem Paschy.

        Wjazd Jezusa do Jerozolimy na osiołku miał znaczenie symboliczne i musiał być przez żydowską elitę religijną uznany za prowokację. Uczniowie rozdają ludziom liście palmowe i zachęcają do wznoszenia entuzjastycznych okrzyków w momencie, gdy o umówionym czasie na ulicach Jerozolimy pojawia się Jezus. Jezus jest otaczany przez tłum podekscytowanych mężczyzn i kobiet. Świadectwo uwielbienia Jezusa podczas wjazdu do Jerozolimy dawał tłum, który był z Nim podczas gdy wskrzesił Łazarza z martwych (J 12, 17). Zgromadzenie przeistacza się w demonstrację i rozruchy miejskie, ponieważ byli zwolennicy Jezusa jak również jego przeciwnicy religijni. Tymczasem ortodoksyjni Żydzi pozamykali się w swoich domach i zamknęli bramę miejską, w ten sposób część miasta zupełnie oddzieliła się od reszty, gdzie odbywały się zamieszki. Jezus zsiadł z oślicy przed Świątynią. Elity żydowskie nie wiedziały wtedy, z której strony zaatakuje ich Jezus. Piłat też zaczyna się niepokoić. Kim jest ten człowiek? Wkrótce u Piłata zjawiają się informatorzy. Donoszą, że przybysz pochodzi z Galilei. Jest cudotwórcą, znawcą magii. Opowiadają, że potrafi zmienić wodę w wino, nakarmić kilka tysięcy ludzi kilkoma chlebami, wskrzeszać umarłych i że ludzie uważają go za Mesjasza. Chrześcijaństwo ma wszczepioną wiarę w „cuda” od samego początku przez Jezusa z Nazaretu i jego następców i jest to rak endemicznej próżności katolików.


        Podczas obchodów żydowskiego święta Pesach, Jezus powiedział do Żydów: A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. Na to tłum Mu odpowiedział: Myśmy się dowiedzieli z Prawa, że Mesjasz ma trwać na wieki. Jakżeż Ty możesz mówić, że potrzeba wywyższyć Syna Człowieczego? (J 12,31-34). Społeczności żydowskie od samego początku otwarcie występowały przeciwko zwolennikom „nowego Mesjasza”, często wykluczając ich z synagog. Wiadomo było, że każdy, kto podczas obchodów żydowskiego święta Pesach zagrażał świątyni, musiał zginąć. Wjazd Jezusa do Jerozolimy był to akt samodestrukcji. Jezus, gdy przemawiał do Żydów, wiedział, że oni nie przyjmują jego nauki i chcą go zabić. Rabbi imieniem Jezus nauczał, że nie ma różnicy między ludźmi, a dziećmi Boga JAHWE. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki (…). Rzeki do Niego: < Myśmy się nie zrodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga > (J 8,37). Rzekli do Niego Żydzi: < Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? (J 8,57). Porwali kamienie, aby rzucić w Niego, odszedł więc i ukrył się przed nimi. Chociaż uczynił przed nimi tak wielkie znaki, nie uwierzyli w Niego (por. J 12,37). Od tej pory żaden ortodoksyjny Żyd nigdy nie wejdzie do kościoła i nie powie nic dobrego o Jezusie Chrystusie i Jego następcach na ziemi. Prawdziwa historia Maryi i Jezusa z Nazaretu zachowała się w małej ortodoksyjnej grupie społecznej. Może szczęście pisane jest tym, którzy nie wierzą w Jezusa Chrystusa, przecież przyszły świat chrześcijan nie jest realny, trzeba przebudzić się, żeby dojść do tej rzeczywistości. Dialektyka Kościoła i jego tezy są wykpiwane i wyśmiewane na każdym kroku przez ludzi świeckich. Według doktryny kościelnej (chrześcijańskiej) narodziny Jezusa z Maryi dziewicy zapoczątkowały nowy rozdział w relacjach między ludźmi a Bogiem Ojcem. Bóg Starego Testamentu ofiarując Swego Jednorodzonego Syna na śmierć męczeńską, zrobił to na prośbę Jezusa, który poświęcił się za nas, abyśmy mieli życie wieczne. Maryja według tej doktryny przedstawiana jest jako nowa Ewa, a Jezus jako Adam, który przynosi zbawienie wszystkim ludziom przez swoją męczeńska śmierć na krzyżu. Według obecnego nauczania Kościoła katolickiego: jeden ukrzyżowany człowiek, może udźwignąć grzechy wszystkich ludzii sprawić przez spożywanie eucharystii, pamiątki Jego Ostatniej Wieczerzy z uczniami, że śmierć człowieka na ziemi staje się przejściem do życia w innym świecie. Fantazje niektórych ludzi są wielkie a w szczególności papieży. Filozofię tą cechuje od samego początku uderzająca nierealność, która powstała dzięki międzyosobowemu porozumiewaniu się w populacji. Na szczęście nie wszyscy dojrzewają do tej wiary i egzystencji po śmierci. Dziś chrześcijaństwo, bezpodstawna wiara poszukuje „magii” w czasach ludzkiego racjonalizmu. Ludzka idea, tak jak wirus jest bardzo odporna, nawet maleńkie ziarno gorczycy potrafi rozrosnąć się do wielkiego drzewa.

         Współcześni Jezusowi Żydzi znali mesjańską interpretację Syna Człowieczego dzięki Mojżeszowi i dlatego nie chcieli uznać proroctwa w osobie Jezusa, gdyż według nich Mesjasz będzie 50 letnim mężczyzną i „przyjdzie w chwale i majestacie”. Ta nadzieja przyjścia Mesjasza, tak widoczna w całej historii ludu izraelskiego, musiała mieć jakąś rzeczywistą podstawę. Pan Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał. Właśnie o to prosiłeś Pana, Boga swego na Horebie, w dniu zgromadzenia (Pwt 18,15-16). Widzę go, lecz jeszcze nie teraz dostrzegam go, ale nie z bliska wschodzi Gwiazda z Jakuba podnosi się berło. Ono to zmiażdży skronie Moabu, a także czaszki wszystkich synów Seta (Lb 34,17). Człowiek ten wyniszczy narody, co uciskają zmiażdży ich kości – zdruzgocze swoimi strzałami (por. Lb 24,8), będzie panował nad licznymi narodami, królestwo jego będzie w górę wyniesione (por. Lb 24,5-9). Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym (Łk 3,17).

         Bóg JAHWE jest jak hodowca różnych gatunków, bo chce wytworzyć nową rasę ludzką i wybiera okazy potrzebne dla powstania nowego człowieka, który będzie posiadł nowe unikalne cechy, przechodzące z pokolenia na pokolenie. W środowisku istnieje pewna populacja osobników, która ma przypisany pewien zbiór informacji stanowiących genotyp (matryca), a będących podstawą do utworzenia fenotypu. Fenotyp (wzór), to zespół cech organizmu powstałych pod wpływem genotypu i modyfikowanych przez warunki środowiska. Genotyp składa się z chromosomów, gdzie zakodowany jest fenotyp i posiada pewne informacje ewolucyjne (np. inteligencja lub wiedza), odróżniające je od innych osobników w populacji. W naturze wskutek ciągłego rozmnażania się powstają osobniki o nierównych siłach. Silniejsze osobniki zwyciężają w niej i utrzymują się przy życiu, podczas gdy słabsze ulegają i giną. Najlepiej przystosowane spośród nich biorą udział w reprodukcji i rodzi się kolejne pokolenie a jego genotyp to uzyskany wynik. Natomiast przez krzyżowanie się samych silniejszych, rodzi się potomstwo również silniejsze – które znów „walcząc o byt”, wypiera spośród siebie organizmy słabsze. Zwycięzcy w tej walce przekazują swemu potomstwu nowo nabyte cechy, które wzmagają się, przechodząc z pokolenia na pokolenie i utrwalają się, aż w końcu odrębny wytwarzają gatunek. Selekcja niesie z sobą ryzyko wyboru, ale przyczynia się do lepszego zrozumienia tożsamości kulturowej, odziedziczonej po przodkach. To teoria doboru naturalnego doprowadza, że osobniki nabywają nowych cech drogą dziedziczenia, aby nowo nabyte cechy mogły się w dalszych pokoleniach utrwalić. Jest to prawdziwa ukryta historia rasy ludzkiej, która przedstawia idee, które nie mogą nam się wymknąć z pod kontroli. Jest to wrodzona zdolność do określonych celowych działań dla przetrwania pojedynczego osobnika i całego wybranego gatunku. Teoria tłumaczy wprawdzie, dlaczego osobniki słabsze giną w walce o byt – ale nie wyjaśnia, skąd się biorą nowe cechy korzystne w przekształconym gatunku. Teoria doboru naturalnego nie wyjaśnia dostatecznie postępu w rozwoju gatunku.

       Żydzi widzą w Mesjaszu potężnego władcę, który ma im wywalczyć niepodległość narodową i uczynić ich pierwszym narodem na świecie. Spodziewają się też od Mesjasza, że im inne narody podległymi uczyni, przez co rośnie nacjonalizm Żydów i nie rozumieją duchowego posłannictwa Mesjasza, mając na oku głównie tylko materialną pomyślność. Większa część Żydów za czasów Jezusa z Nazaret głęboko moralnie podupadła, jak żaden inny naród na świecie, głównie przez bałwochwalstwo. Wydaje się też pewne, że przesłanie Jezusa zawarte w Nowym Testamencie jest bardzo wąskie, skierowane do małej grupy społecznej, jaką stanowi „Reszta” Izraela. Apokaliptyczne akcenty przejawiają się w większości przemyśleniach wyrażanych przez Jezusa. Jestem posłany tyko do owiec, które poginęły z domu Izraela (Mk 15,24) Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie (Mk 4,17). Raz ktoś Jezusa zapytał: < Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? > On rzekł do nich: < Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi, gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli > (Łk 13,23-24). Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdą (Łk 7,14). Kościół katolicki chce z pewnością ukryć treść Ewangelii Łukasza, jako burzącą podstawy wiary chrześcijańskiej. Wynika z tego, że pierwsi nie mogą się sami nawrócić i nie będą zbawieni! Wam dano poznać tajemnicę królestwa niebieskiego, im zaś nie dano (Mt 13,11). Jezus nadał swej obietnicy specjalny charakter, mówiąc apostołom, że ześle im swojego Ducha, Ducha Prawdy, który doprowadzi Żydów do pełni prawdy. Wynika z tego, że po Jezusie nadejdzie „ktoś” namaszczony przez Boga JAHWE, kto będzie nawracał ludzi i miał kluczowe znaczenie dla ich przyszłości. Uważajcie, aby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Dzień okrutny pełen srogości i płonącego gniewu, żeby ziemię uczynić pustkowiem i zgładzić z niej grzeszników (Iz 13,9)

         Paweł z Tarsu w swoim Liście do Galatów, prowincji w której osobiście prowadził ewangelizację i założył lokalny kościół, napisał: Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie – aby błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha (Ga 13,14). Duch Prawdy, kiedy przyjdzie, otworzy dostęp do wiedzy, której wcześnie nie można było ogłosić, bo brakowało podstaw ku temu. Mesjasz objawi się na ziemi po to, aby zniszczyć dzieło diabła (zob. J 3,1-15), które podobne jest do złota albo srebra, albo kamienia wytworu rąk i myśli człowieka, w którym sam człowiek wyznacza sobie miejsce w „Niebie”. Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem (Rz 2,14). Dlatego zwycięstwo chrześcijaństwa nad innymi religiami dokonało się jedynie za pomocą ludzkiej racjonalności, myśli przewodniej, przypadkowej złej większości. Ludzie, którzy mówią o prawdach zawartych w Biblii nie posługują się kłamstwem dla swoich korzyści. Synowie z „rodu” Boga Starego Testamentu JAHWE nie mogą być niewolnikami zła! Gdyby Pan Zastępów nie zostawił nam potomstwa, stalibyśmy się jak Sodoma i byliśmy podobni do Gomory (Rz 9,29). Wybrana grupa społeczna jest potomstwem Najwyższej Istoty, która jest jedyną naszą nadzieją na znalezienie drogi prowadzącej do wyższego bytu (raju).

     W Apokalipsie w Nowym Testamencie jest doskonały plan BOGA Starego Testamentu JAHWE względem wybranych ludzi. Zwycięzcy tego planu będą niezapomniani przez Boga i posiądą prawdziwą znajomość Boga, a przez to i zbawienie. W genotypie jest kod (informacja genetyczna), który jest furtką dla rzeczywistej rzeczywistości, która ma nadejść dla danej osoby. W transie musisz zobaczysz przyszłość, swoje przeznaczenie i klątwy innych ludzi, którzy otaczają Jerozolimę i chcą ciebie zniszczyć. Gdy był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: < O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obleką cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią na tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia (Łk 19,41-44). Ta rzeczywistość może pokrywać się w dużym stopniu z rzeczywistością innych osób. Podobno każda klamra czasu łączy losy wybranych ludzi. A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim 144 tysiące mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach (Ap 14,1). Są to elementy unikalne i niedostępne dla kogokolwiek innego. Mesjasz (matryca) jest wzorem (pierwowzorem) dla swojego gatunku (populacji). Projekt genetyczny Boga JAHWE z pewnością dotyczy wszystkich ludzi żyjących na ziemi. I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami; a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy (Ap 132-3). Na krawędzi apokalipsy, rodzi się wizja przyszłości dla małej „wybranej” części społeczeństwa należącej do „rodu” pochodzącego od Boga JAHWE. Społeczność zwołana stanowi „Lud Boży”. Powstał szatan przeciwko Izraelowi i pobudził Dawida, żeby policzył Izraela (1 Krn 21,1). Szatan jest imieniem istoty sprzeciwiającej się Bogu JAHWE i ludowi Izraela, który będzie chciał zniszczyć potomków Abrahama (od Izaaka). Śmierć nadchodzącego Mesjasza była zapowiadana w księgach Starego Testamentu. Mesjasz namaszczony człowiek przez Boga JAHWE, potomek rodu Dawida „w winie prać będzie swą odzież i w krwi winogron – swą szatę” (Rodz 49,11). Oto uczynię Jeruzalem upajającą czarą dla wszystkich postronnych narodów. Na Judę również ześlę doświadczenie w czasie oblężenia Jeruzalem  (Za 12,2). Nie zabraknie Dawidowi potomka zasiadającego na tronie domu Izraela. Kapłanom lewitom zaś nie zabraknie człowieka, który by stał przede Mną, by spalać ofiary z pokarmów i zabijać żertwy po wszystkie dni (Jr 33, 16-18). I wzywać będą mego imienia – a Ja wysłucham, i będę mówił: < Oto mój lud >, a on powie: < Pan moim Bogiem > (Za 13,7-9). Wydarzenia na Syjonie będą przerażające dla większości ludzi, a tylko nielicznym przyniosą pociechę. Wszystkie wydarzenia zapowiedziane w Biblii, jak i uczestnicy tych wydarzeń zostali już dawno ustaleni tak, żeby mogli spotkać w Jerozolimie na Syjonie. Odczucie, że członkowie własnego gatunku zasługują na szczególne względy u Boga JAHWE, niż członkowie innych gatunków jest stare i głęboko zakorzenione w naturze człowieka. „Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie” (Łk 13,35) oraz „Król izraelski” (J 12,13). Najwyższa Istota, która jest Stwórcą nas wszystkich, objawia się tylko jednej grupie ludzi o specyficzne etnicznym, rasowym i politycznym pochodzeniu, którzy odstają od pozostałej rasy ludzkiej na ziemi. Członkowie tej rasy należą do jednej grupy społecznej i przybliżają się do celu, do jakiego zostali powołani. Mają to we krwi, bo wiedzą, skąd pochodzą i dokąd zmierzają. Mądrość ta jest kierowana do konkretnej społeczności ludzkiej i zawiera prawa adresowane do niej, jak i prawa o charakterze uniwersalnym dla innych ludzi. Wiara w Jednego Boga JAWHE była dla Żydów przesłaniem dla całej ludzkości. Mówimy o niezmienności prawdy w ogóle, a prawdy religijnej w szczególności, to nie powinniśmy myśleć o „prawdzie” człowieka – papieża. Człowiek myśli tak jak szatan, Bóg widzi przyszłości i robi to, co sam uznaje za słuszne. Cała konstrukcja Jezusa Chrystusa –Zbawiciela, całego świata powstała później na Soborach. Sam Jezus mówił: „I przyjdzie złodziej”, dając do zrozumienia, że jego nauka zostanie wypatrzona przez ludzi, pseudoapostołów, przez co gmach Kościoła chrześcijańskiego runie w jednej chwili, by już nigdy się nie podnieść. Bo nie ma żadnej czynności ni rozumienia, ani poznania, ani mądrości w Szeolu, do którego zdążasz (Koh 9,10). To nie jest fantastyczne teoretyzowanie, ale przeznaczenie chrześcijańskiego ruchu religijnego. W łańcuchu rozwoju ludzkości jest garstka ludzi, która może zlikwidować źródło zła i przywrócić prawidłowy porządek.

            Od najdawniejszych czasów ludzie, którzy spoglądali na opowiadanie o „niepokalanym poczęciu” Jezusa jego „zmartwychwstaniu” i „wniebowstąpieniu” z niereligijnego punktu widzenia, dochodzą do różnych wniosków na temat rzeczywistego przebiegu wydarzeń, bo przecież w całkowicie zmyślonych opowieściach rzadko dochodzi do takich zwrotów akcji. Podkreślanie „cielesnego zmartwychwstania” Jezusa Chrystusa jest całkowitym nieporozumieniem istoty obecnego nauczania Kościoła. Z nowotestamentowego opisu powrotu po latach, dorosłego Jezusa od rodzinnego Nazaretu dowiadujemy się za Ewangelią Marka, że mieszkańcy Nazaretu zdają się uważać go za zrodzonego z nieprawego łoża. Z początku ludzie go nie poznają i przypominają sobie dopiero przez odwołanie do jego rodziców, szczególnie matki. Łączenie syna z matką było uznane wówczas za obrazę. Mówiono, że jest on synem Marii, a nie Józefa, co oznaczało, że Jezus był adoptowany. Widać, że Jezus w ciągu minionych lat oddalił się od swojej rodziny. Stosunek Jezusa do matki jest wielką niewiadomą? Jezus przecież przedłożył swoich uczniów ponad własną rodzinę. (zob. Mk 3,31-35). Ewangelia Marka mówi także o tym, jak przyjęła Jezusa najbliższa rodzina zwłaszcza, gdy zaczął czynić cuda! Mówiono bowiem: < Odszedł od zmysłów> (Mk 3,21). Następnie mowa jest o tym, jak przybyli z Jerozolimy uczeni w piśmie i oskarżyli Jezusa, mówiąc: < Ma Belzebuba i przez władzę złych duchów wyrzuca złe duchy > (Mk 3,22). Ewangelista Marek nie próbuje nawet ukryć tych faktów. Podobnie Mateusz w swojej Ewangelii nie ukrywa tego, że Maria nie żyła z Józefem, zanim zaszła w ciążę, i że Józef zastanawiał się nad jej porzuceniem (por. Mt 1,29). Nad tą rodziną wisiał skandal, przez co nie była mile widziana w mieście Nazaret. Ewangelista Łukasz stwierdza wyraźnie, że Nazaret był rodzinną miejscowością rodziców Jezusa.

       Tymczasem ewangelista Mateusz sugeruje, że rodzice Jezusa – Miriam (czyli Maria / Maryja) i Józef – mieszkali w Betlejem i że dopiero potem osiedlili się w Nazarecie. Mateusz i Łukasz piszą, że Jezus urodził się w Betlejem, pomimo że dorastał w galilejskim Nazarecie. Ewangeliści robią wszystko, co w ich mocy, by umieścić narodziny Jezusa w Betlejem. Ewangelista Mateusz zaraz na wstępie pisze, że Jezus jest potomkiem Abrahama i spadkobiercą Dawida i realizuje swym życiem proroctwa Starego Testamentu. Według Nowego Testamentu w Betlejem narodził się potomek Dawida, który nie znalazłszy posłuchu w „narodzie wybranym”, daje początek nowej społeczności, zwanej Kościołem. Ewangelie opisują Jezusa jako Zbawiciela całego świata zgodnie z oczekiwaniem ze strony kościelnych mentorów. Według 1 Księgi Samuela Betlejem było rodzinnym miastem Dawida, a u proroka Michaesza, w jego księdze czytamy: A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, do dni wieczności. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela. Powstanie On i paść będzie mocą Pańską, w majestacie Pana Boga swego (Mi 5,1-3). Jezus musiał mieć silne związki z miejscami, o których mówiły proroctwa. Dlatego ewangeliści starają się powiązać narodziny Jezusa z proroctwami Starego Testamentu. Według autorów (synoptyków) jedno jest pewne, że na ziemi w ubogiej stajni pojawia się syn Boga JAHWE, Jezus zrodzony z Maryi, jako „Bóg” wszystkich chrześcijan. Sugerowanie ludziom, że ów „Najwyższy Boski Byt” ma syna, który ma boską naturę, groziło pogrążeniem żydowskiej wiary w politeistycznych koncepcjach religijnych. Przecież cała grecka mitologia pełna jest opowieści o intymnych związkach istot boskich z ludźmi, w których wyniku na świat przychodziło boskie potomstwo. Jezus jako „Syn Boży” zyskiwał taki sam status w świecie grecko-rzymskim. Filozofia grecka wywodzi się ze starożytnej tradycji Izraela, jednakże z powodu oderwania od tej tradycji, filozofowaniu greckiemu brak przewodnictwa. Destrukcyjna jest sugestia, że grecka filozofia jest w stanie pomóc człowiekowi w dotarciu do wyższej sfery świadomości jedynie dzięki wysiłkowi jego racjonalnego umysłu. Dziedzictwo greckie zostało przejęte, a jednocześnie gruntownie na nowo przekształcone. Nowożytna Europa stworzyła definicję kultury chrześcijańskiej, różniącej się od religii, opartej na starej kulturze żydowskiej. Okres wszechwładzy papieskiej doprowadził do odstępstwa, które w tym czasie utrwaliło się w świadomości ludzkiej. Mity, opowiadające początkowo o życiu Jezusa, znajdują swe ujście w kulcie, przekształcającym się w poezję, z biegiem czasu coraz bardziej tracą swą konkretność i wiarygodność.

        Autorzy Ewangelii, opisując życie Jezusa, nie ustają w wysiłkach, by wykazać zbieżność jego życia z mesjańskimi proroctwami opisywanymi w Starym Testamencie. Tak, więc podobieństwo Jezusa względem tych proroctw jest bardzo wyraźne. Ewangelia Mateusza (powstała 80-90 rok), która zawiera najwięcej podobieństw językowych do tekstów qumrańskich, wspomina o pobycie Jezusa w Egipcie i są przesłanki przemawiające za tym, że Jezus spędził część życia w tym kraju. Jezus podczas pobytu w Egipcie posiadł jakąś magiczną wiedzę, którą potem wykorzystywał w swojej działalności. Wszystko wskazuje, że Jezus dorastał i stał się dojrzały mężczyzną w Egipcie. Ewangeliści Mateusz, a szczególnie Łukasz chcą za wszelką cenę nam pokazać boski, nadnaturalny wymiar Jezusa. Głównym celem, jaki stawia sobie Mateusz jest dowiedzenie, że Jezus jest żydowskim Mesjaszem, jednak w duchowym, nie politycznym sensie tego znaczenia. Łukasz natomiast usiłuje być historykiem w znaczeniu zbliżonym nieco do naszego sposobu pojmowania historii. Czyni to w celu wykazania, że dokonania Jezusa zostały przewidziane przez biblijnych proroków. Opowieść Łukasza o „niepokalanym poczęciu” ma wykazać boskie pochodzenie Jezusa, bóstwa w hellenistycznym sensie tego słowa. Począwszy od św. Augustyna, katolicy traktują grzech jako coś, co oddziela ludzkość od boskości i wierzą, że natura człowieka jest od początku skażona przez fakt narodzin. Ów fakt zakrawa na ironię, szczególnie, gdy zwraca się uwagę na to, że Jezus urodził się bez grzechu.


        Ewangeliści Mateusz i Łukasz nie ograniczają się do opisu samych narodzin Jezusa, ale opisują również ciążę jego matki. Z narodzinami Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi z Józefem, wpierw nim, zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego (Mt 1,18). Wychodzi się z założenia, że rzeczywiście Maria była brzemienna z Ducha Świętego, albo też te wersy należy tłumaczyć w jakiś zupełnie inny sposób. Jeżeli odrzucimy interpretację religijną, to możemy uznać, że wersami o niepokalanym poczęciu posłużyli się autorzy Ewangelii (synoptycy), by przypisać Jezusowi cechy boskie od samych narodzin. W Ewangelii według św. Jana czytamy, że kiedy jeden z apostołów zapewnia swojego przyjaciela imieniem Natanael, że Mesjasz pochodzi z Nazaretu, Natanael spogląda na niego drwiąco i pyta: Czy może być co dobrego z Nazaretu? (J 1,46). Wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby rzeczywiście historyczny Jezus z Nazaretu był znaną osobistością, władcą czy królem, a tym bardziej synem Boga. Widać, że osoby żyjące razem z nim nie postrzegały go w takim świetle.


           Ewangelie synoptyczne zostały spisane kilkadziesiąt lat po wydarzeniach, jakie miały miejsce w Jerozolimie z perspektywy wiary „zmartwychwstałego Jezusa”, która się wykształciła po ukrzyżowaniu. Do dnia dzisiejszego nie przetrwał żaden z rękopisów, o którym można by powiedzieć, że wyszedł bezpośrednio spod ręki natchnionego autora. Ewangeliści pisali już wtedy z myślą o czytelnikach wychowanych w kulturze grecko-rzymskiej, którzy wykazywali żywe zainteresowanie tym, co miał do powiedzenia Jezus. Jezus z Nazaretu, kiedy żył był postacią, o nieistotnym znaczeniu w czasach rzymskiego panowania w Judei i Galilei, ponieważ o Jezusie nie znajdujemy zbyt wielu informacji ze źródeł niechrześcijańskich. Proces tworzenia mitu o Jezusie z Nazaretu zaczął trwać od tego czasu, gdy we wciąż powiększającym się kręgu „ludzi Jezusa” pojawiły się osoby dysponujące odpowiednimi umiejętnościami (a także pieniędzmi), by spisywać owe wspomnienia na papierze. Sztuka pisania znana była w tym czasie tylko wąskiemu gronu ludzi. Musimy pamiętać, że w starożytnej Palestynie spisywanie dokumentów odbywało się w sposób całkowicie >zhellenizowany< to znaczy w oparciu o greckie wzory. Pisanie traktatu filozoficznego lub opowieści o bohaterze tragicznym (dwie ulubione formy greckiej literatury) nie miało nic wspólnego z historiografią w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. W rezultacie w okresie między publiczną działalnością Jezusa a spisanymi Ewangeliami pojawiło się wiele różnego rodzaju relacji zawierających „dodatkowe informacje o Jezusie”. Synoptycy, którzy pisali Nowy Testament w przeciwieństwie do innych historyków – nie byli obiektywni, bowiem pisali z pozycji wyznawanej religii. Rozwój grecko-rzymskiego antyku ukazuje typowy proces, w którym za sprawą poszerzającej się świadomości z naciskiem wraca pytanie o to, ile prawdy zawiera mitologia. Stulecia dominacji rozumu nauczyły Greków, że istnieją dwa światy: jeden jest domeną śmiertelników, drugi – bogów. Opowieści Ewangelistów przez to są bezwartościowe, ponieważ ich celem był przekaz widzenia ich wiary, a nie obiektywne relacjonowanie prawdy historycznej. Dziejopisarstwo w kształcie, jakie my znamy, a więc pozbawione wszelkiej subiektywnej interpretacji czy wartościowania, byłoby całkowicie bezcelowe i zbędne z punktu widzenia starożytnego Greka (lub Rzymianina). Dla myślących ludzi jest to kwestia do zaakceptowania.

       Korneliusz Tacyt, który żył w latach ok. 55 – 120, jest powszechnie uważany za najwybitniejszego historyka cesarstwa rzymskiego. U schyłku życia napisał „Roczniki”, korzystając z urzędowych rzymskich archiwów. Tacyt pisze o chrześcijaństwie w „Rocznikach” z odrazą: „Początek tej nazwy dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata, a przytłumiony na razie zabobon znów wybuchł nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne lub sromotne, zewsząd napływa i licznych zwolenników znajduje”. Tacyt pisząc o chrześcijanach powinien nazywać Jezusa jego imieniem (tzn. użyć słowa „Jezus”). Chrystus jest przydomkiem teologicznym i oznacza „namaszczony”, czyli „Mesjasz”. Innymi słowy, można przypuszczać, że Tacyt wykorzystał opowieści, które przekazywali o źródłach swojej religii sami chrześcijanie. Według Tacyta chrześcijan nazywanych chrestianos schwytano w Rzymie za panowania Nerona. „Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych, i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu”. O owych represjach względem chrześcijan wspomina również pisarz rzymski, Swetoniusz (ur. ok. 69 – 130) w „Żywocie Nerona” w rozdziale 16: „Ukarano torturami chrześcijan, wyznawców nowego i zbrodniczego zabobonu”.

       Wzmianki o nieprawym pochodzeniu Jezusa znajdujemy nie tylko w Ewangeliach Nowego Testamentu, lecz także w innych źródłach. Okres patrystyczny zaczął się pierwszymi traktatami teologicznymi na temat Doktryny Chrystusowej. W swojej księdze „Contra Celsum” (246-248r), wydanie krytyczne, wielki teolog starochrześcijański Orygenes (185-254r) pisze: „Oskarża on (fikcyjny Żyd) Jezusa o to, że wymyślił swoje narodzenie się z dziewicy, oraz wypomina mu, że urodził się w małej żydowskiej mieścinie jako syn ubogiej wieśniaczki, która zarabiała na swoje utrzymanie przędzeniem i którą mąż, który był stolarzem, wyrzucił z domu, ponieważ uznano ją za winną cudzołóstwa, a ona, wypędzona przez męża, wiodła jakiś czas tułacze życie, aż w niesławie wydała na świat Jezusa, swojego syna z nieprawego łoża, który z powodu swego ubóstwa udał się za pracą do Egiptu, gdzie został zatrudniony jako służący, a zdobywszy tam jakąś tajemną wiedzę, z której Egipcjanie są bardzo dumni, powrócił do swego kraju i w wielkim uniesieniu z powodu mocy i za pomocą swoich uczniów ogłosił się Bogiem”. Orygenes jeden z najbardziej płodnych komentatorów Pisma Świętego ery patrystycznej w zasadniczy sposób przyczynił się do ukształtowania tradycji teologicznej. W swoim dziele Orygenes cytuje następujące słowa, Celsusa: „Gdy (matka Jezusa) okazała się brzemienna, cieśla któremu była zaślubiona, wyrzucił ją z domu, jako winną cudzołóstwa, a potem urodziła dziecię pewnemu żołnierzowi, który zwał się Pantera”.

       Przypuszczalnie Jezusie nie przyszedł na świat jako owoc legalnego związku – o ile uwierzymy temu, co o jego pochodzeniu napisał Celsus. Jego ojcem był prawdopodobnie żołnierz rzymski Pantera, który musiał być znaczącą postacią, może to w jakimś stopniu wyjaśnić, dlaczego Poncjusz Piłat wahał się przed wydaniem wyroku śmierci. Imię Pantery było na tyle dobrze znane wczesnemu Kościołowi, że konserwatywny ojciec Kościoła Epifaniusz, żyjący w IV wieku, czuł się w obowiązku włączyć je do drzewa genealogicznego Jezusa, dodając jednemu z jego antenatów imieniem Jakub przydomek Pantera.. Kilka wieków później inny ojciec Kościoła, Jan z Damaszku (ok. 650-749), pisał, że dziadek Marii ze strony ojca nazywał się Bar Pantera. Wydaje się pewne, że te wydarzenia historyczne (ojcem Jezusa był żołnierz rzymski Pantera) znał autor Apokalipsy, który został zesłany karnie przez cesarza Domincjana na wyspę Patmos. Apokalipsa została napisana około 60 lat po śmierci Jezusa. Jan w swoim objawieniu widział Bożego wysłannika anioła i Pismo, zapieczętowane siedmioma pieczęciami, które za pomocą znaków przekazał słudze Janowi. Kod Apokalipsy jest kluczem do przyszłości ze swoistym zamkiem czasowym, w której zapisano całe dzieje ludzkości od jej powstania, aż do Sądnego Dnia. I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową bo pierwsze niebo i ziemia przeminęły i morza już nie ma (Ap 21,1). Apokalipsa zawiera wiedzę o przyszłym świecie, który ma nadejść dla wybranych. Jan przekazuje wiernym swoich czasów, ale i wszystkim następnych wieków, otrzymane „Objawienie” i pokazuje szereg obrazów, które są kolejnymi aktami dramatu ludzkości. Apokalipsa pokazuje kres powstającego Kościoła i nie jest to wizja szaleńca. Jan, pisząc Apokalipsę, posłużył się tajemnym kodem, który mogli zrozumieć pierwsi chrześcijanie , a także główny adresat.  Zadanie to spełnić mógł najlepiej sędziwy wówczas Apostoł, ostatni, przy życiu z grona Dwunastu. Słowo „Pantera” pojawia się w jego piśmie i oznacza niezwykłą szybkość, jaką światem zawładnie Antychryst. Bestia („Zbiorowy Antychryst”, czyli Kościół), którą widziałem, podobna była do pantery, łapy jej – jakby niedźwiedzia, paszcza jej – jakby paszcza lwa. A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę (Ap 13,2). Postać archanioła Michała pojawia się w Apokalipsie Jana, w której widzimy go walczącego ze Smokiem i jego aniołami. Smok to mityczny potwór olbrzymiej wielkości, będącym zlepkiem wielu zwierząt groźnych dla człowieka. I nastąpiła walka na niebie: Michał, i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został stracony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni jego aniołowie (Ap 12,7-9). Księga Objawienia wyjaśnia nam, że siła, która będzie dysponował Antychryst, nie będzie jego własną, lecz będzie pochodziła od Szatana. W Nowym Testamencie symbol szatana utożsamia się z rajskim wężem, który obiecuje pierwszym rodzicom (Adam i Ewa) równość z Bogiem, przez uzurpowanie sobie samostanowienia o dobru i złu moralnym. Szatana czeka klęska, jeśli potomek „niewiasty” (który ma przygotowane miejsce u Boga JAHWE zob. Ap 12,3-10) zada mu cios decydujący o przegranej. W proroctwie tym, zwanym Protoewangelią, czyli niejako brzaskiem Dobrej Nowiny, mowa jest tylko o Mesjaszu. Dwunasty rozdział Apokalipsy kończy się tym, że Smok, rozgniewał się Niewiastę  i podjął walę z resztą jej potomstwa, z tymi, co przestrzegają przykazań ustalonych przez Boga JAHWE na górze Horeb. Bóg Starego Testamentu zawarł z „NiewiastąPrzymierze i przejął inicjatywę odzyskania przez nią obiecanej ziemi, dobrobytu i w końcu także wspólnej tożsamości przy końcu dni na ziemi. Niewiasta, która jest potomstwem Boga JAHWE ma odejść od Kościoła, w którym doszło do odstępstwa przez ludzi go budujących. Z tego powodu nie wszyscy autorzy pierwszych wieków wymieniali Apokalipsę wśród ksiąg natchnionych. Kościół miał wątpliwości czy umieścić ją w Nowym Testamencie, ponieważ często heretycy wykorzystywali pismo do poparcia swoich tez. Apokalipsa zawiera bowiem związek religijny między Bogiem JAHWE a Mesjaszem, który został wyrażony na piśmie tak, jak zaistniał w umyśle autora owej epoki. Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci (Ap 5,5). Bóg JAHWE przez zapisane słowo chce pokazać nieuchronność zdarzeń, które przyjdą i że będzie działał tak, jak jest ustalone, raz na zawsze. W Apokalipsie Mesjasz jest niedostępny dla napaści szatana, ponieważ ma zapewnioną opiekę Boga JAHWE – jest nietykalny w najgłębszej swej istocie (stworzenia). Zniweczona napaść na Mesjasza, każe Szatanowi przenieść ataki na Kościół stworzony przez ludzi.  Wiem, gdzie mieszkasz, tam gdzie jest tron szatana, a trzymasz się mego imienia i wiary mojej się nie zaparłeś, nawet za dni Antypasa, wiernego świadka mojego, który został zabity u was, tam gdzie mieszka szatan (Ap 2,13). Do pogromów Żydów dochodziło nie tylko w Europie zachodniej, ale i w Polsce.



         Dla chrześcijan Nowy Testament to księga, która jak oni wierzą ma swoje źródło w Bogu osobowym Jezusie Chrystusie. To On sprawił, że zaistniały wydarzenia, które spowodowały, że księga ta powstała. Pamięć o tych wydarzeniach, jak również interpretacja przybrały pod „Bożym” natchnieniem postać spisaną, stąd Nowy Testament nasuwa skojarzenia z ostatnią wolą zmarłego. Wspólnota Kościoła chrześcijańskiego jest przekonana, że w Jezusie Chrystusie Bóg JAHWE wypełnił doskonale swoje plany ujawnione w Starym i Nowym Testamencie. Ludzie budujący Kościół próbują integrować w Biblię i zmieniają jej przesłanie dla swoich potrzeb władania światem, dla zaspokajania swoich potrzeb materialnych. Pojęcie „Przymierza” jest jednym z najważniejszych w całej religijnej tradycji. Same określenie Stare i Nowe Przymierze mają źródło w nauczaniu Pawła z Tarsu. On określa Przymierze na Synaju mianem Starego Przymierza (por. 2 Kor 3,14-16). Dla Izraela najważniejsze było Przymierze na górze Horeb, gdzie pokolenia, które wyszły z Egiptu pod wodzą Mojżesza stały się jednym ludem. Nowy Testament – Nowe Przymierze wiąże się z osobą Jezusa Chrystusa (por. 2 Kor 3, 6-8). W tym przypadku Stare i Nowe Przymierze zostały tam sobie przeciwstawione. Podobna sytuacja była także z Listem do Hebrajczyków, który przyjęto w Kościele zachodnim dopiero po roku 300. Oba pisma autorstwa Pawła z Tarsu heretycy wykorzystywali do walki z wczesnochrześcijańskim Kościołem. Podobną tematykę porusza się w Liście Judy (10-16) i problemy, z którymi borykał się Kościół końca I wieku. Nowy Testament formułował się na przestrzeni 50 lat, w II połowie I wieku. Wielkim niebezpieczeństwem dla współczesnej ludzkości chrześcijańskiej jest iluzja, jakoby idea mesjańska w Jezusie Chrystusie miała nadejść i doczekać się spełnienia.

      Z żydowskiego Talmudu, księdze z całą pewnością nienastawionej do Jezusa przychylnie, dowiadujemy się, że Jezus był dzieckiem z nieprawego łoża, zgromadził grono uczniów, czynił cuda i głosił wiarę w jednego Boga Starego Testamentu JAHWE. W pewnym sensie Abraham i jego monoteizm stanowili wzorzec dla Jezusa i jego wczesnochrześcijańskich uczniów, a znaczne później dla Mahometa i jego wyznawców. Koran żywi wielki szacunek dla Maryi oraz głosi wiarę, podobnie jak kościół chrześcijański w dziewicze (niepokalane) poczęcie Jezusa. Muzułmanie wierzą, podobnie jak chrześcijanie, że Maria była dziewicą i zaszła w ciąże bez udziału mężczyzny w wyniku cudu. Tradycja rzymskokatolicka, zgodnie, z którą Maria poczęła, nie będąc skażona grzechem pierworodnym znajduje odbicie w islamie. Patologia zbiorowego życia religijnego jest wszędzie; w jednych środowiskach (populacjach) jest bardziej radykalna, a w innych mniej. W Koranie celem opisu dziewiczych narodzin jest wykazanie, że Jezus był istotą, całkowicie czystą, stworzoną bez grzechu wyłącznie dzięki woli Boga, a nie odwrotnie, że był on istotą boską. Zaprzeczenie boskości Jezusa odgrywa ważną rolę w Koranie, jako że dotyczy samej różnicy między monoteizmem a politeizmem. Dla muzułmanów idea głosząca, że Jezus jest Synem Boga jest bluźnierstwem i sprzeczna z samą istotą ich monoteizmu. W Koranie o Chrystusie nieodmiennie mówi się jako o „Jezusie, synu Marii”.

        Co właściwie mówi Talmud o Jezusie z Nazaretu – lub osobie, która mogła nim być? Jeszu, ben Pantera oznacza ‘syn Pantery’ lub czasami nazywają go ben Stada (syn Stady). Autorzy Talmudu utwierdzają nas w przekonaniu, że imiona te dotyczą jednej i tej samej osoby: I to uczynili ben Stadzie w Lidii, i powiesili go w przeddzień Pesach. Ben Stada był ben Pandirą (…) Mężem był Stada, kochankiem był Pandira (... ). Ale czy mąż nie nazywał się Pappos ben Juda? Jego matka nazywała się Stada (…). Ale jego matka była Miriam (Miriam jesy żydowskim odpowiednikiem imienia Maria), kobieta fryzjerka? Jak to się u nas mówi w Pumbeditha: s’tath dla swojego męża ( bSanhedrin 67a, Talmud Babiloński, którego redakcję ukończono około 600 roku). Jeżeli używamy określenia „ben Stada”, to mówimy o osobie powiązanej z Egiptem. Człowiek ten uczył się magicznych zaklęć w Egipcie i przywiózł je ze sobą do królestwa Żydów. Ugruntował się bowiem tradycja, ze ben Stada był w Egipcie, a także, że nosił na sobie egipskie znaki. Z Talmudu dowiadujemy się też, że: W przeddzień święta Pesach Jeszu został powieszony. Przez czterdzieści dni przed egzekucją Herod po wielokroć ogłaszał: „Zostanie on ukamienowany, ponieważ uprawiał czary i nakłaniał lud izraelski do odszczepieństwa. Każdy, kto może przemówić w jego obronie, niech wystąpi i błaga w jego imieniu”. A ponieważ nikt nie wystąpił w jego obronie, został powieszony w przeddzień święta Pesach (…). Żaden nie rozważyłby, aby go ocalić, żaden nie rozważyłby, aby go ukryć? Z Jeszu było jednak inaczej, ponieważ miał powiązanie z władzą (bSanhedrin 43a). Powyższy tekst znajduje się w Gemarze Babilońskiej w traktacie 43a. Został on napisany około pięciu stuleci po śmierci Jezusa i dotyczy dyskusji, która toczyła się między rabinami w latach 200-400. Najbardziej interesujący w powyższym cytacie z Talmudu jest końcowy komentarz. Komentarz pochodzi od rabina imieniem Ulla, który żył na przełomie III i IV wieku nasze ery. Rabin musiał dysponować jakimiś materialnymi dowodami, na których opierał swoje przekonanie. Byłoby to niewątpliwie zdumiewające, gdyby żydowski przywódca duchowy i być może buntownik, pochodzący z małego galilejskiego miasteczka, miał mieć jakieś powiązania z władza rzymską. W Talmudzie nie znajdujemy pochwalnych słów o Jezusie i jego naukach (jeśli przyjmujemy, że o niego chodzi). Talmud opisuje człowieka, przebywającego w Egipcie, gdzie przypuszczalnie uczył się „czarodziejstwa”, który był nieślubnym synem kobiety noszącej imię Miriam, miał powiązania z władzą i został powieszony w czasie święta Pesach jako polityczny agitator, który rzucił wyzwanie przywódcom religijnym skupionym wokół Świątyni Jerozolimskiej. Takie historyczne świadectwa o Jezusie z Nazaretu znajdujemy w różnych dokumentach historii tak u pogan, jak i u Żydów. Toteż ani Sanhedryn ani rabini nigdy nie wątpili o śmierci Jezusa, jak to Talmud żydowski potwierdza. Według wielu chrześcijańskich teologów fakt, że właśnie Talmud nie kwestionuje istnienia Jezusa jest dowodem na autentyczność tej postaci.

         Nowy Testament patrzy na historię z ludzkiego punktu widzenia, pojmuje czas Chrystusa jako „koniec dni” albo „ostatnie dni”. Kiedy mówi się, że Chrystus jest wypełnieniem Starego Testamentu, to patrzy się na tę sprawę od strony człowieka - papieża. To prowadzi do pytania: czy chrześcijanie muszą wyrażać swoją wiarę w kodeksie skodyfikowanego dogmatu? Religia oparta na dogmacie powoduje rozsiewanie pomiędzy ludźmi niezgody i nienawiści, pod fałszywym imieniem gorliwości boskiej. Faktem jest, że definicję soborową trzeba uważać za ostatnie słowo w sprawie, której dotyczy, przez co wiara chrześcijańska zawiera się w księgach napisanych oraz niezapisanych tradycjach, które powinniśmy traktować z równym szacunkiem, bo zachowują ciągłe następstwo w Kościele katolickim. Sobory mogą się mylić, papieże i teolodzy kościelni też są omylni, a tylko Biblia jest nieomylna i przynosi wybawienie, bo proroctwa zawarte w niej wypełniają się do naszych czasów. Sam Paweł z Tarsu, który był pierwszym komentatorem nauki chrześcijańskiej przewidywał, że odstępstwo widoczne w zarodku w jego czasach ujawni się w przyszłych wiekach w wyniku działania człowieka, gdy na tronie w Rzymie zasiądzie przywódca religijny i dojdzie do wielkiego odstępstwa. Jest to wyraźne ostrzeżenie nie tylko przed dokonywaniem jakichkolwiek zmian w Słowie Bożym, ale również zwrócenie uwagi na zwodnicze działanie człowieka. Filozofia człowieka (papieża) zniekształca rzeczywistość i niszczy upadłych ludzi, ponieważ wyrzekają się oni zaszczepionej w nich natury, która jest siłą i posiada moc poszukiwań, by ujrzeć światło. Im bardziej ulegasz upadłym ludziom, tym słabszą masz moc i możliwości, które prowadzą do źródła prawdy. Przywódcy chrześcijan są przekonani i twierdzą, że do świętości dochodzi się w wielkiej wspólnocie. Upadli ludzie nie wskażą ci drogi, więc sam poszukaj jej dla swojego dobra. Patologia religii jest najbardziej poważnym schorzeniem ludzkiego umysłu. Zagłada Kościoła nowotestamentowego nie nastąpi przez działalność polityczną czy ekonomiczną, ale przez działalność samego Kościoła, kiedy będzie coraz bardziej odchodził od prawdy i ją zniekształcał. Człowiek tworzy karkołomne teorie, które z czasem nie wytrzymują krytyki!

          Na soborze w Efezie w 431 roku Kościół uroczyście ogłosił, że Maryja jest matką Boga Wcielonego (Theotokos, czyli ‘Rodzicielką Boga’). Dogmat o „Bożym macierzyństwie Marii Panny” wstrząsnął strukturami Kościoła powszechnego. Od tego czasu uwaga teologicznego świata chrześcijańskiego skupiła się na osobie, roli i losie Najświętszej Maryi Panny. To, co się wówczas stało, ilustruje na swój sposób fakt, że te wieki nie miały w istocie poczucia historii, ani żadnej wartości historycznej nawet w tym punkcie, w którym są ze sobą zgodne a mianowicie, że Maryja zmarła śmiercią naturalną. Można powiedzieć, że historię jako naukę posiadł człowiek w rzeczywistości dopiero w okresie renesansu, a w ostatnim stuleciu, ustaliły się nauki prehistorii. Są jednak ważne dla historii dogmatu, ponieważ mówią o pierwotnych rozwiązaniach, jakie myśl chrześcijańska znajdowała dla zagadnienia losu Maryi. Myśliciele chrześcijańscy opierali swoje poglądy przychylne Maryi na fakcie, że była ona matką „Boga Jezusa Chrystusa” za sprawą „Ducha Świętego”. Hierarchowie Kościoła z konieczności szukają zawsze coraz lepszych sposobów wyrażania tego wszystkiego, co wiedzą i kim są. Od czasu Soboru Efeskiego nikt nie zakwestionował tytuły „Boża Rodzicielka”. Tytuł Matki Bożej (inaczej Bogurodzicy) jest uważany za najbardziej zaszczytny tytuł, jakim została obdarzona przez Kościół „Najświętsza Maria Panna”. Wspólnota katolicka nie odrzuca nic z tego, co uznała za istotne dla owej natury, ale również nigdy nie jest zadowolona z tego, czego dotychczas dokonała lub, co uznała.

       W 649 roku papież Marcin I ogłosił dogmat na Synodzie Laterańskim w Rzymie „O Maryi zawsze Dziewicy”, według którego Maria z Nazaretu została zapłodniona przez „Ducha Świętego” bez udziału nasienia męskiego, następnie urodziła Jezusa zachowując swe nienaruszone dziewictwo w czasie porodu, a także przez całe pozostałe ziemskie życie. Równanie Maryi z wszystkimi innymi kobietami kwestionuje dogmat o „Jej Niepokalanym Poczęciu”, w ten sposób między Maryją a zwykłymi kobietami (grzesznymi), zachodzi istotna różnica. Kościół uważa, że Najświętsza Maryja Panna porodziła Pogromcę węża – szatana. Jest to dogmat prawdy historycznej i wiary każdego chrześcijanina. Dzisiaj wszystkie próby podważania dogmatu o „Dziewictwie Najświętszej Maryi Panny” są atakiem na wiarę katolicką, bo w konsekwencji doprowadzają do zakwestionowania bóstwa „Jezusa Syna Bożego”. Świadomość dziewictwa Maryi rozwija się w Kościele katolickim nieustannie.

         Ta rozwijająca się wiara pozwoliła papieżowi Piusowi IX w 1854 roku ogłosić dogmat o „Niepokalanym Poczęciu Marii”. „Maryja Panna w pierwszej chwili swego poczęcia za szczególną łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na zasługi Jezusa Chrystusa Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”. Szczególna w grupie społecznej chrześcijan (populacji) jest etyka seksualna, a w szczególności pozycja Maryi, która prowadzi godne życie przez pełen rozwój swoich cnót. Historia dogmatu o „Niepokalanym Poczęciu” sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy to liczni teologowie i pisarze nazywali Maryję czystą, bez skazy, niewinną, chociaż nie byli naocznymi świadkami jej życia. Pisarze wczesnochrześcijańscy tworzyli też inne alegoryczne interpretacje mówiące, że jedynym środkiem ocalenia jest dogmat: „poza Kościołem nie ma zbawienia”.

       W 1870 roku doszło do przyłączenia państwa Kościelnego do zjednoczonego Królestwa Włoch; w proteście przeciwko temu zaborowi papież Pius IX ogłosił się więźniem Watykanu. Powstanie państwa Kościelnego wiązało się z działaniem istoty nadprzyrodzonej – papieża, a czynnikiem sprawczym państwa był „Bóg Chrystus”; co było wyrazem sprawowania władzy przez określoną grupę społeczną. I tak „Bóg Jezus Chrystus” dał monarchom i zwierzchnikom władzę, aby rządzili podwładnymi sobie. Papież przyjął funkcję Pontifex Maximus, czyli ‘Najwyższy Kapłan’ (monarchia elekcyjna) stając się następcą cesarzy rzymskich (głowa państwa) i był wybierany dożywotnio przez pozostałych tzw. pontyfików. Papież następca św. Piotra w prymacie rzymskim przemawia jako głowa i najwyższy nauczyciel całego Kościoła, to znaczy, kiedy ogłasza jakąś naukę, odnoszącą się do wiary i obyczajów, jako obowiązującą wszystkich wiernych pod utratą zbawienia, jest osobiście nieomylny. Powstanie ruchu Jezusowego w formie religii państwowej finansowanej przez Rzym stanowiło wielkie zaskoczenie dla gmin żydowskich. Państwo zawsze stosuje prawo, zawierające w sobie jakiś przymus, groźbę kary lub pozbawienia dóbr materialnych. Światem rzymskim zaczął rządzić papież, który w miarę upływu lat przejmował wiele cech zewnętrznych monarchów hellenistycznych. Państwo jako organizacja społeczeństwa (populacja) zaczęła organizować wszystkich ludzi, niezależnie od wieku oraz wszystkie inne pochodne grupy społeczne. W populacji jest podział na funkcje, które sprawuje każdy z przynależących do tego gatunku, dzięki czemu tworzą się podziały i nierówności społeczne. Monarcha (papież) stoi ponad prawem, skupiając w swoich rękach pełnię władzy państwowej. Boski chrześcijański pomazaniec, mający w sobie rysy, bogów objawionych stał się czułym i cichym zabójcą ludzi. Grupa przez niego kierowana dąży do zdobycia władzy i dba o realizację własnych albo popieranych interesów grupowych. Najwyższy kapłan zajmuje się sprawami kultu państwowego. On grozi karą za nieposłuszeństwo prawowitej władzy, on wynagradza tych, którzy działając z ramienia państwa, przyczyniają się do jego dobra. Zbrodnie europejskiego imperializmu trzeba uznać za brzemię papieży i początek rasizmu. To niewyobrażalne, jakie rzeczy może robić człowiek, drugiemu człowiekowi. W państwie typowym dla czasów starożytnych stosunki produkcji odpowiadają formacji niewolniczej. Na dole drabiny społecznej znalazły się masy pracujące, które wytwarzają dobra materialne umożliwiające godne życie klasy panującej, nad którymi sprawuje władzę właściciel niewolników (papież) i zaczęło dochodzić do pierwszych udanych prób skodyfikowania praw poddanych względem monarchy. Prawo ludzkie stawało się jak chwast; wyrwiesz go, to wyrośnie nowy jeszcze trudniejszy do usunięcia. Władza w państwie jest dla obywateli, nie zaś – obywatele dla władzy. Moralność i Prawo Boga spychane są na boczne tory, bo władza zawsze uzurpuje sobie pozycję należną prawu ze spodziewaną z tego korzyścią. Prawo człowieka (papieża) stawało się słuszne i pochodziło od kompetentnego organu. Dziś wiemy jak ta scholastyka chrześcijańska wpłynęła na losy rozwoju świata, w którym najważniejsza stała się logika, aby dotrzeć do prawdy. Władca stał się pomazańcem bożym, stąd wynikał postulat bezwzględnego mu posłuszeństwa. Chrześcijaństwo stawało się religią dla zniewolonych ludzi. Państwo totalitarne cechuje sterowanie oraz kontrolowanie całego życia społecznego i osobistego obywateli, poprzez narzucanie jednej oficjalnej ideologii i posługiwanie się terrorem (fizycznym i psychicznym) jako metodą rządzenia, jak również ustrojem o cechach dyktatorskich. W zabobonnej Europie papieże uważali się za wikariuszy Chrystusa na ziemi. Współczesna antropologia kultury chrześcijańskiej jest zjawiskiem historycznym; stanowi konsekwencję istnienia społeczeństwa odpowiednio zorganizowanego. Być może po to, aby zrekompensować jakoś utratę swego ziemskiego królestwa papież Pius IX zwołał Vaticanum I w celu uchwalenia dogmatu o nieomylności papieża. Nieomylność papieża nie jest wynikiem jego osobistej uczoności, ani świątobliwości życia, lecz polega na tym, że Duch Św. udziela papieżowi swej pomocy (rodzaj „realizmu magicznego”), aby nie zbłądził, kiedy jako głowa i najwyższy nauczyciel Kościoła jakąś naukę odnosząca się do wiary lub obyczajów bada i ogłasza, jako ściśle obowiązującą we wszystkich zgromadzeniach. Papież nie potrzebuje opinii innych, bo jest świadomy swojej świadomości. Zgodnie z surowymi postępowaniami wszelkie odstępstwo od moralnych nauk papieża jest określane mianem „błędu” lub „herezji”. Postępowanie papieża nie jest kaprysem, lecz koniecznością życiową dla reprezentowanej tradycji religijnej. Cała historia Kościoła mogłaby zilustrować tą formułę w pełni oraz ukazać wszystkie jej zastosowania do konkretnych przedstawionych przypadków. Najważniejszym jest osoba zmartwychwstałego Pana Jezusa Chrystusa, tego samego wczoraj dziś i na zawsze, i Wniebowzięta Maryja, zawsze dziewica.

        W 1950 roku Pius XII ogłosił, że: „Niepokalana Matka Boża zawsze dziewica Maryja, ukończywszy swoje ziemskie życie, została wzięta do chwały nieba z duszą i ciałem”. Na mocy tego orzeczenia „Wniebowzięcie Maryi” jest dogmatem Kościoła katolickiego. Maryja stała się figurą Kościoła i wyrazem wiary w powołanie do życia wiecznego, razem z Nią. Ogłoszenie dogmatu stanowiło oficjalne potwierdzenie tej wiary całych pokoleń wiernych, według których Wniebowzięcie było wydarzeniem historycznym. Chrześcijanie zaczęli twierdzić, że ciało jej zostało zachowane od zepsucia i że zostało przeniesione do jakiegoś raju w wyniku Wniebowzięcia. Wielu spośród katolików rzymskich, może mieć wrażenie, że fakt wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny można było ustalić jako dogmat wiary, ponieważ byli świadkowie naoczni tego wydarzenia, których ustne świadectwo o nim sięga siedmiu pierwszych wieków ery chrześcijańskich; żaden jednak ślad pisany mówiący o tym wydarzeniu nie zachował się do naszych czasów. Jeżeli inne źródła nie wspominają, co wspomina Biblia, to należy przyjąć, że prawdopodobnie jest to wymysł, oszustwo, czy nawet fantazja ludzi. Wówczas dogmat Wniebowzięcia zacznie nabierać zupełnie innego znaczenia w zrozumieniu tradycji i zmiany w Kościele katolickim, który zawiera działalność złych ludzi. Źli ludzie są jak wirusy, jak ich nowe mutacje, gdyż bluźnią przez swoje żądze i chęci posiadania władzy. Grupa ta uważa się za autorytet w sprawie na podstawie, że wie i słyszała, i że żyje życiem wspólnym z wcielonym Synem Bożym i Jego Matką. Kiedy człowiek zastanawia się nad zjawiskiem ciągłego życia w ciele, nad łącznością fizyczną i duchową jako jedyną prawdziwą pełnią egzystencji ludzkiej, wtedy tradycja zwróci uwagę na zmartwychwstanie Chrystusa i Maryję jako na pierwszą już urzeczywistnioną wspólnotę chwalebnego zmartwychwstania. Niestety tej utopi nie da się zrealizować, ale są ludzie, którzy chcą odcisnąć piętno na tej ziemi. Herezje te sprawiły, że Kościół trwał w walce o swą tożsamość aż do początków nowożytnych. Dopiero teraz można zobaczyć i zrozumieć wielkość zmiany w tradycji ludzkiej – a także w tradycji religijnej. Zaczynamy rozumieć, jakimi nadzwyczajnymi środkami (dogmatami), którymi jest wiedza ludzka, zaangażowanie i rozmyślanie wprowadzono „naukę” do tradycji chrześcijańskiej. W naszych czasach możemy spoglądać wstecz, jak nasi przodkowie kształtowali tradycję i co z nią zrobili, i wówczas możemy dojść do rozwiniętego pojęcia tradycji chrześcijańskiej. Kto o prawdziwości tej religii się przekonał, pod groźbą wiecznego potępienia ma obowiązek ją przyjąć i aż do śmierci w niej pozostać. Żadne ziemskie względy nie mogą takiego człowieka od przyjęcia chrześcijaństwa wstrzymać. Prawdą jest dzisiaj, że wystarczy, by człowiek znał historię sięgającą w przeszłość tylko do poprzedniego pokolenia, a pozna już pojęcie tradycji i praktyki swoich przodków. To ponownie otwiera dyskusję nad nieomylności Kościoła, zwłaszcza oznak nieomylności w takich orzeczeniach jak omawiane powyżej.


          Sobory powszechne są niezbitym dowodem władzy papieskiej w całym Kościele; papieże bowiem zwoływali je i na nich przewodniczyli. Kościół katolicki oparty jest na Bożej powadze - i to właśnie wyróżnia go i stawia go ponad wszystkie inne wyznania. Założycielem Kościoła jest Chrystus, Syn Boży, który Kościół swój ustanowił jako zgromadzenie widzialne i hierarchiczne, to znaczy złożone z przełożonych i podwładnych – bo założył go na apostołach, a wiernych zobowiązał, aby ich słuchali. Gdy patrzymy na rozwój religii chrześcijańskiej to widzimy coraz większy reżim wprowadzamy przez hierarchów na obywateli i szukanie ich słabości. Ludzie muszą żyć i myśleć z pozycji słabszego, przez co wyrzekają się swoich praw na rzecz Kościoła i ludzi, którzy nimi rządzą. Władza opiera się na ogromnej sile pieniądza, wyższej od wszelkiej innej. Zwierzchnikiem tego „ludu bożego” jest papież wybrany na ziemi przez samego „Boga Jezusa Chrystusa”. Uleganie namiętnością obok próżności, więcej przysporzyło ateistów, niż wszystkie dogmaty. Gdyby zmierzyć skalę próżności papieży zabrakłoby podziałek. Papieże żyją w świecie wielkich ambicji i przez to zniekształcają rzeczywistość. Chrystus „zmartwychwstał”, a Kościół daje mu życie, na różnym etapie rozwoju. Jest to „czczenie” czyjejś wyjątkowości na zasadzie autorytetu władzy. Klerykalna machina ruszyła i władca (papież), może używać podstępu i przemocy, aby dorobić teorię do powstającej rzeczywistości. Nauka Kościoła zaczęła opierać się na możnych tego świata, próbujących zachować swoje pozycje społeczne. W ciągu 2000 lat Kościół zmienił Maryję z czternastoletniej wieśniaczki żydowskiej w marionetkę największego kultu chrześcijańskiego. Jest wybraną przez Boga JAHWE i Matką Jego Jedynego Syna – jest numerem 1 zaraz po „Bogu Jezusie Chrystusie”. Dogmaty ustalone na Soborach dotyczące Marii, matki Jezusa z Nazaretu nie podlegają kompromisom i przyjmowane są w całości bez zastrzeżeń w zgromadzeniach chrześcijańskich. Ogłoszenie dogmatów stanowiło oficjalne potwierdzenie tej wiary całych pokoleń wiernych, według których, wydarzenia były historycznymi. Maryja stała się figurą Kościoła i wyrazem wiary w powołanie do życia wiecznego razem z nią. Problemy Kościoła z interpretacją dogmatów i ze zmieniający się społeczeństwem, to jednak sprawa, która o ból głowy przyprawia jego zwierzchników. Każde, bowiem nowe rozwiązanie rodzi nowe problemy. Wielu myślicieli świeckich dawało wyraz swojemu stanowisku na temat koncepcji przyjętych na soborach; kwestia pozostaje żywa do dziś, co świadczy o jej powadze. Wspólną cechą krytyki jest odpowiedzialność za misję ewangelizacji świata w postaci narastającego ateizmu i sekularyzacji społeczeństwa. Dotyczy to wielu aspektów: stosunku do ekumenizmu, liturgii, pozycji i organizacji Kościołów partykularnych. Dzisiaj doszło do tego, że zewnętrzny świat, chce zmieniać Kościół, ponieważ wewnątrz powstały środowiska degeneracji. Hierarchowie chrześcijańscy mimo to bardzo mocno recenzują inne religie, które według ich są niedoskonałe. To dziwne, że ferujący wyroki za pieniądze tak łatwo osadzają innych, ale nie chcą być sami sądzeni, choć wszyscy żyjemy pod tym samym niebem. Jest to dramatem ludzkim i można to nazwać samobójstwem, ponieważ chrześcijanie uważają, że ich religia zawiera wartości intelektualne i istnieje tylko jedna prawda. Katolicy są strasznie zabobonni, w końcu ich religia opiera się na domysłach, niedomówieniach i zastraszaniu ludzi. Zdaniem Kościoła katolickiego, religia bez Jezusa Chrystusa i Jego Matki Maryi to satanizm. Istoty ludzkie tworzą nierzeczywiste teorie, nie chodzi w tym przypadku o realizm, ale aspekt nierzeczywistości, czyli przesadyzm. Trzeba jednak w tym momencie pamiętać, że satanizm jest to część religii chrześcijańskiej i rozwija się wraz z pojawieniem się społeczeństwa hierarchicznego w Kościele. Wiara człowieka powinna się opierać na racjonalnych przesłaniach, byśmy nie dali się zagnać w ślepe zaułki przez władców ciemności i umarli w ich cieniu. Doktryna ta ma aspekt elitarny i opiera się na idei biblijnej i rabinistycznej, że święty jest drogi Bogu (Ps 116,5-9n, 15-19) oraz tylko mądry może być święty – kładzie się w niej nacisk na docenienie sprawności i biegłości intelektualnej oraz dobra duchowego. Wszystkie herezje, które występują przeciwko tej prawdzie deprecjonują Boskość albo ludzkość. Czyż wiedza człowieka (papieża) może zagrozić Bogu, skoro z góry zakłada się, że jest niedoskonała i niekompletna. Ten, kto nie ma wiedzy o Bogu JAHWE, jest nikim i nie powinien sprawować władzy nad ludźmi. Między tą rzeczywistością istnieje różnica nie tylko stopnia, ale przede wszystkim istoty stworzenia człowieka. Są to dwie różne teorie dwóch różnych prawd związanych z czasem mesjańskim – końcem dni i światem przyszłym. Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną znalezione. Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, gdy oczekujecie i staracie się przyspieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo zapalone pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak, według obietnicy nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość (2 List Świętego Piotra Apostoła 3, 10-13).





Bibliografia

Z.Szczodrak, Mesjasz, Kielce 2012
S. Bartynowski, Apologetyka Podręczna, Warszawa 1948.
J.Mackey, Tradycja i zmiana w Kościele, Warszawa 1974.
T. Siemieniec, M. Kopeć, Oblicza Księgi, Kielce 2009.
D. Goldberg, Algorytmy genetyczne, Warszawa 1996.
M. Cremo, R. Thompson, Zakazana archeologia: ukryta historia rasy ludzkiej, Wrocław 1998.
A. Emmerich, Pasja, Kraków 2014.
L. Einhorn, W poszukiwaniu prawdziwego Jezusa. Co się wydarzyło w drodze do Damaszku?, Warszawa 2010.
J. Krasuski, Wyznaczniki biegi historii, Wrocław 2008.
A. Bokiej, Cywilizacja łacińska. Studium na podstawie dorobku historiozoficznego Feliksa Konecznego, Legnica 2000.
M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, Warszawa 1988.
G. Kruszeń, Wprowadzenie do nauk o Państwie i Prawie, Białystok 2005.
D. Frank, O. Leaman, Historia filozofii żydowskiej, Kraków 2009.
Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, opracował Zespół Biblistów Polskich, Wydanie III, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań-Warszawa 1990.